Thursday, 17 May 2012

Koszykówki w Białymstoku nie będzie

06.07.11 13:45

Zespół Biatransu Białystok nie przystąpi najprawdopodobniej do rozgrywek w najbliższym sezonie. Główny sponsor klubu podjął decyzję o wstrzymaniu finansowania zespołu koszykówki. Powód? Brak dostatecznego wsparcia miasta.

O decyzji spółki finansującej przez ostatnie lata białostockich koszykarzy i sytuacji w klubie rozmawiamy z Kamilem Chwiedosikiem, prezesem KS Biatrans.

Czy to prawda, że zespół Biatransu stracił finansowanie od głównego sponsora i nie przystapi do rozgrywek?
Wobec sytuacji, która zaistniała nie mamy wyjścia. Oczekiwania, które mieliśmy przed przyznaniem środków z dotacji miejskich rozprysły się. Kwoty, na które liczyliśmy z miasta, porównywalne są z kwotami, jakie otrzymywały wcześniej białostockie kluby i kluby koszykarskie, na przykład w Bielsku Podlaskim czy Siedlcach, a te, które zaproponowało nam miasto Białystok są zupełnie do tego nie adekwatne. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć budżetu na cały sezon ani w pierwszej ani w drugiej lidze.

W takim razie wygląda na to, że koszykówki w Białymstoku nie będzie w ogóle?
Zarząd sponsora podjął decyzję o niefinansowaniu zespołu koszykówki z bardzo prostego powodu. Wsparcie, które klub ma zapewnione jedynie ze strony spółki jest po prostu nie wystarczające żeby dopiąć budżet klubu. A to dlatego, że brakuje wsparcia ze strony, z której zakładaliśmy, a więc partnerstwa ze strony miasta.

Jakie to były kwoty?
Partnerstwo, na które liczyliśmy okazało się być banką mydlaną i mitem. Oczekiwaliśmy wsparcia na poziomie podobnym, jakie mają inne kluby koszykarskie na tym poziomie ligowym. Liczyłem co najmniej na 33% budżetu, a otrzymalismy zaledwie 10. To nie jest wsparcie, a raczej jakaś chwilowa dotacja na doraźne potrzeby, nie pokrywająca nawet kosztów treningu.

Czujesz się rozczarowany? Żubry Białystok swego czasu miały solidne wsparcie z budżetu miasta.
W kontekście Żubrów pewnie tak. Jako młody zespół mieliśmy gorsze perspektywy jeśli chodzi o grę w drugiej czy pierwszej lidze. Ale nasza organizacja i skład personalny były przygotowane na grę na poziomie centralnym. Mieliśmy 30 zawodnikow gotowych do rozmów na temat gry. Oczywiście wielu nadawało się do gry w drugiej lidze, ale pewnie moglibyśmy również wybrać co najm niej piętnastu do gry w pierwszej lidze.

Czyli nie będzie w ogóle koszykówki w Białymstoku?
Decyzje ostateczne odnośnie klubu nie zostały jeszcze podjęte oprócz tej o braku finansowania przez spółkę. Tak jak powiedziałem, brakuje nam wsparcia z drugiej strony, ze strony miasta. A miasto nie zaproponowało nam nic alternatywnego, abyśmy chociaż wystąpili w drugiej lidze. Czyli tak jak jest w całym kraju. Podstawą jest chociażby baza treningowa. To nie jest element związany z kosztami osobowymi. Treningi, wyjazdy, mecze, organizacja tych przedsięwzięć generuje większe koszty niż  zatrudnienie trenerów czy zawodników. Nawet nie generując sami kosztów jesteśmy zmuszeni ponieść koszty, które generuje liga sama w sobie. Nie są one współmierne do zaangażowania miasta. 

Miało być inaczej?
Liczyliśmy na coś innego, w związku z rozmowami, które prowadziliśmy z miastem Białystok oraz biorąc pod uwagę sytuację klubów koszykarskich z innych miast, które otrzymują odpowiednie finansowanie. Ciężko się w tym momencie przyrównywac do innych sportów. Na pewno nie będziemy się przyrównywać do piłki nożnej. Tu wchodzą w grę milionowe dotacje jeśli chodzi o ekstraklasę czy pierwszą ligę, a przelicznik jest znacznie wyższy. Natomiast jeśli chodzi o sytuację związaną z naszym sportem to też  jest to czynnik ilościowy. Z drugiej strony, na pewno nie można przyrównywać nas do sportów, w których drużynę stanowi kilku zawodników. Mamy zupełnie inne koszty, wyższe, a zostało to chyba niezrozumiane. Co więcej, wydaje mi się, że tak mała dotacja (Klub dostał od miasta Białystok 18000 złotych - red.) nie wynika z braku środków ze strony miasta, a raczej z braku dobrej woli oraz przełożenia zrozumienia potrzeb na działanie.

Przemawia przez Ciebie pewnego rozdzaju frustracja. Z czego to wynika? Czy z tego, że do tej pory byłeś praktycznie jedynym sponsorem zespołu?
Sponsorów było wielu. Nawet na ten sezon mieliśmy duże grono firm zainteresowanych współpracą. Oczywiście rozmowy te nie były finalizowane, bo nie mieliśmy jeszcze zagwarantowanego udziału w rozgrywkach. Mnie uderza po prostu brak zrozumienia potrzeb, które wynikają z funkcjonowania klubu. Jeżeli jest sto tysięcy na pierwszą ligę, to myślę, że wsparcie jedynego zespołu koszykówki w mieście w drugiej lidze powinno odbywać się na zasadzie relatywizacji potrzeb względem kosztów. Druga liga nie  jest pięć razy tańsza od pierwszej.

Może takie są zasady przyznawania dotacji?
Nie wiem kto ustalał te zasady ale wiem, że klucz na pewno jest błędny i nie ma nic wspólnego z realiami. Skoro w tych realiach ma funkcjonować klub koszykówki to uważam, że nie powinniśmy w to brnąć, bo nie daje to żadnej perspektywy na przyszłość. Same obietnice tak naprawdę nic nie znaczą, bo kiedyś przyjdzie taki moment, że to klub zostanie z problemami, a wszyscy którzy byli obiecywali umyją ręce. Dlatego też podjąłem decyzję, że nie ma sensu brnąć w koszty i dodatkowe inwestycje z punktu  widzenia klubu jeżeli nie przyniosą one w przyszłości jakichkolwiek korzyści, przede wszystkim dla kibiców i sponsorów.

 

1 Komentarz

Strona 1 z 1 1

baskietbolista napisał/a 09.07.2011 13:31

Lesławie P., Jacku Z., Kamilu Ch. - nie idźcie tą drogą; chciałoby się powiedzieć.

 

Żal.pl

 

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.

Partnerzy

Redakcja  |  Kontakt  |  Współpraca
© sportowepodlasie.pl 2007 - 2011