- Mecz z Hubalem jak każdy pojedynek derbowy stał na bardzo wysokim poziomie - mówi Paweł Lenkiewicz. - Hubal w tym roku pozyskał jednego z najlepszych zawodników młodego pokolenia, Adriana Dziółko, który już w zeszłym sezonie bardzo dobrze grał w ekstraklasie - mówi grający trener LUKS. - Nasz klub również się wzmocnił, wrócił do nas Wojciech Poszelężny i doszła młodziutka Białorusinka Viktoria Vorobiowa. Uważam, że w tym roku mamy najmocniejszy skład w dotychczasowej grze w ekstraklasie - ocenia Lenkiewicz.
On i jego podopieczni ulegli na inaugurację rozgrywek z celującym w obronę brązowego medalu bialostockim zespołem. Choć badmintoniści z Choroszczy zanotowali porażkę, to Lenkiewicz ocenia to spotkanie jako dobre. - Sam mecz był jak zwykle bardzo zacięty. Nasi singliści Wojtek Poszelężny i Dariusz Zięba po trzysetowych pojedynkach przegrali swoje mecze. Bardzo dobrze zagraliśmy debla. Młoda Białorusinka również bardzo dobrze zagrała ze mna w miksta. Pomimo porażki jestem z tego meczu bardzo zadowolony - powiedział Paweł Lenkiewicz.
- Naszym celem w tym sezonie będzie walka o miejsca 3-5, miejsca 1-2 sa zarezerwowane dla Suwałk i Technika Głubczyce. To te drużyny w mojej ocenie między sobą będą walczyć o mistrza. Trener Choroszczy podkreśla, że reforma rozgrywek ligowych w tym sezonie to dobre posunięcie. Nie jest jednak zadowolony ze zwiększenia ilości gier. Aby "przyśpieszyć" mecz i skrócić czas trwania walki w Białymstoku zdecydowano się na rozgrywanie meczu na dwóch kortach. - Gra meczu ligowego na dwoch kortach moim zdaniem nie ma sensu, ponieważ w tym momencie rywalizacja traci cały swój urok - mówi Lenkiewicz.
- Odnośnie nowej formuły ligi to uważam, że dobrym posunięciem było zwiększenie ligi do 8 zespołów, o co walczyliśmy od kilku lat. Liga będzie dużo ciekawsza. Doszła też jedna dodatkowa gra pojedyncza mężczyzn, jest 6 pojedynkow, ale przez to wczorajszy mecz derbowy trwał 4 godziny! Ja sam osobiście nie do końca byłem zwolennikiem wprowadzenia szóstej gry, a były też pomysły, aby powiększyć rozgrywki do siedmiu czy też ośmiu gier.
W tegorocznym sezonie na kortach ekstraklasy zobaczymy też wielu znanych zawodników. Wszystko za sprawą powrotu do rozgrywek najlepszych polskich badmintonistów, którzy zrezygnowali z gry w zagranicznych zespołach na rzecz rodzimych klubów. Do Suwałk wrócili Michał Łogosz i Adam Cwalina, do Głubczyc Przemysław Wacha.
- Z każdym rokiem coraz więcej kadrowiczów wraca do polskiej ligi i tym samym poziom z każdym rokiem rośnie. Ci zawodnicy to powinien być również magnez dla kibiców, a przy okazji dla sponsorów. Myślę, że dzięki takim zawodnikom powinno być łatwiej promować ekstraklasę. Pytanie tylko komu na tym zależy.
Ekstraklasa badmintona nie jest popularna wśród kibiców. Białostocką inaugurację oglądała zaledwie garstwa fanów badmintona. Z pewnością jest to związane z czasem trwania spotkania w badmintonie.
- Badminton jest dyscypliną niszową, i oprócz Choroszczy, Suwałk, Kędzierzyna-Koźla liga nie cieszy sie zbyt dużym zainteresowaniem kibiców, co jest oczywiście wielkim minusem - ocenia Paweł Lenkiewicz. - Kluby nie mają środków aby dbać o swój marketing i promocję. Idealnym rozwiazaniem byłoby stworzenie takiego systemu, aby mecz ligowy trwał maksymalnie dwie godziny.
W podobnej sytuacji byli tenisiści stołowi, jednak Polski Związek Tenisa Stołowego dość szybko zareagował w tej kwestii i zmienił regulamin rozgrywek ograniczając ilość gier poprzez wycofanie pojedynków deblowych. Zadziałało, bowiem na spotkania tenisistów przychodzi coraz więcej kibiców, a dyscyplina przebojem wdarła się do telewizji. Co tydzień jeden mecz jest transmitowany na żywo.
Czy podobnie będzie z badmintonem? Na to akurat się nie zanosi, bowiem po reformie w tym sezonie spotkania trwają dłużej i tracą przez to na atrakcyjności. Któż mógłby wysiedzieć na meczu kilka godzin?
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy