13 grudnia kojarzony jest często z czołgami na ulicach, godziną policyjną i ciągłymi kontrolami wojska. Niewiele jest jednak informacji na temat tego, co działo się w sporcie. A działo się wiele. Przynajmniej do momentu wprowadzenia stanu wojennego. Polscy piłkarze wywalczyli awans do finałów MŚ w Hiszpanii i praktycznie do momentu występu w finałach w roku 1982 nie zagrali ani jednego poważnego sparingu.
Na Podlasiu sport wyglądał nieco inaczej. Mieliśmy kilka zespołów występujących na poziomie II ligi. Nie były to jednak drużyny z ekstraklasy, które na swoje mecze musiały jeździć po Polsce. Mieliśmy natomiast wielu znakomitych zawodników w różnych dyscyplinach, których stan wojenny zastał na treningach i przygotowaniach. Wprowadzono zakaz organizacji imprez masowych, a więc meczów siatkarskich, piłkarskich, czy w innych dyscyplinach nie wolno było organizować. Zamknięto hale sportowe i stadiony, ale życie sportowe trwało nadal.
Jan Wołosik, historyk sportu i autor wielu publikacji z zakresu historii kultury fizycznej tak wspomina tamten okres. – Istotnie, przez pierwsze tygodnie stanu wojennego przestrzegano zakazu imprez sportowych, jednak później wszystko ucichło. Można było organizować mecze, odbywały się różnego typu rozgrywki, na które jednak trzeba było mieć „glejt”.
Marian Dąbrowski, ówczesny trener siatkarek SZS AZS Białystok tak wspominał wprowadzenie stanu wojennego na naszych łamach. - Pamiętam 12 grudnia 1981 roku, graliśmy mecz w drugiej lidze siatkówki z Radomką Radom i przy sporym dopingu wygraliśmy go 3:2. Nazajutrz miał się odbyć rewanż i ku zdziwieniu wszystkich ...odbył się. Zdania były podzielone, bo stan wojenny, bo zakaz itd. Zamknąłem wówczas drzwi do hali na klucz i rozegraliśmy spotkanie rewanżowe, które również po ciężkim boju wygraliśmy. To była moja pierwsza „potyczka” wygrana ze stanem wojennym – wspominał Marian Dąbrowski.
Z kolei Jerzy Górko, również jeden z najbardziej znanych podlaskich historyków, wówczas zawodnik sekcji narciarskiej Supraślanki Supraśl wspomina. – Stan wojenny nie dotknął specjalnie naszych terenów. Normalnie mogliśmy biegać na nartach podczas treningów i nic wielkiego nam nie groziło. Oczywiście wyczuwało się pewne napięcie w związku ze stanem wojennym, jednak życie sportowe toczyło się swoim rytmem.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy