Daniel Grabowski, bo o nim mowa jest dzisiaj najbardziej utytułowanym sportowcem w Białymstoku. Pochodzi z Suwałk i reprezentuje UKS Bacieczki Białystok. Aż dziw, że nie ma go wśród nominowanych w plebiscytach na najlepszych sportowców. Niestety ma pecha. Reprezentuje dyscyplinę, która permanentnie jest pomijana w niemal wszystkich zestawieniach. W tegorocznym 76. Plebiscycie Przeglądu Sportowego na najlepszych sportowców Polski wśród nominowanych znalazło się aż trzech sztangistów. Tylko jeden może się pochwalić osiągnięciami równymi z Grabowskim. Ale podnoszenie ciężarów to nie trójbój siłowy.
Zwycięstwo w RPA to pierwszy złoty medal w pana kolekcji w mistrzostwach świata seniorów. To szczegolne osiągnięcie zwłaszcza, że został Pan najmłodszym polskim mistrzem świata w historii.
Bardzo się z tego powodu cieszę, bo istotnie jestem najmłodszym polskim mistrzem świata w historii tej dyscypliny. Kosztowało mnie to wiele wysiłku i wyrzeczeń, ale nie poszły one na marne, bo udało mi się zdobyć ten tytuł.
Pana tryumf to jest kontynuacja medalowej kariery. Zdobył pan tytuł mistrza świata i Europy juniorów, został mistrzem Europy seniorów, w zeszłym roku stanął na podium seniorskich mistrzostw świata. Teraz zwyciężył wśród seniorów w mistrzostwach świata. Co dalej? Zdobył pan chyba wszystko, co było do zdobycia.
Niezupełnie. Jest jeszcze World Games, czyli olimpiada sportów nieolimpijskich, która odbędzie się za dwa lata w Ameryce Południowej i tam także chciałbym wystartować. Ale dopiero za dwa lata będę wiedział, że się zakwalifikuję. Te zawody są pod patronatem MKOl. i kwalifikacje są na podobnej zasadzie jak na Igrzyska. Jest to bardzo prestiżowa impreza.
Nie jest pan pierwszym mistrzem świata z Podlasia. Wcześniej przed panem na najwyższym stopniu podium stawali Dominik Golak (reprezentuje Ełk), Tomasz Zambrzycki czy Stefan Sochański. Ale żaden z nich nie zdobył mistrzostwa świata seniorów. Golak i Zambrzycki zodbyli tytulu wśród juniorów, a Sochański wśród weteranów.
W seniorach jestem pierwszym mistrzem świata z Podlasia. Muszę jeszcze dodać, że jestem pierwszym mistrzem świata wśród Polaków w kategorii superciężkiej w jakichkolwiek ciężarach. Nie tylko w trójboju, ale i w podnoszeniu ciężarów.
Był to chyba ostatni dzwonek na zwycięstwo w tej kategorii, bo już w przyszłym roku zmieni się podział na kategorie?
Zgadza się. Dyscyplina dąży by stać się olimpijską stąd zmiany. Kategorie wagowe ulegną zmianie i "wyzerują się" wszystkie rekordy świata. Dlatego jest szansa na to, aby ustanowić nowe.
W tym roku w RPA się nie udało?
Nie mogliśmy szarżować z kilogramami, bo trzeba było rozegrać to taktycznie. Forma była owszem, może nawet na rekord świata w przysiadzie. Zaliczyłem 445 kilogramów z bardzo dużym zapasem, a rekord wynosi 457,5. Ten ciężar to i tak największy ciężar podniesiony przez Polaka.
Ale szansa była. Miał pan chyba problemy ze sprzętem?
Nie wiedziałem do końca czy uda mi się wystartować, bo zaginął mój bagaż na lotnisku. Dotarła na miejsce dopiero w połowie tygodnia, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Odczuwam satysfakcję, bo te 445 kg to największy ciężar podniesiony na tych zawodach i cieszę się, że ten wyczyn należał do mnie.
Złoto w RPA zdobył przed panem Dominik Golak. Czy potrzebna była konsultacja jeśli chodzi o zwycięstwo w południowej Afryce?
Nie :) Ale muszę przypomnieć, że ja również startowałem w RPA, w 2008 roku również zdobyłem tam złoto mistrzostw świata juniorów. Także znam ten kraj, a zawody odbywały sie w tym samym miejscu. Nie było żadnych problemów z komunikacją. Wszyscy doskonale rozmawiają tam po angielsku. Mieliśmy bardzo dobrą bazę noclegową.
Interesuje mnie jak to jest uprawiać dyscyplinę, która nie jest popularna w sensie medialności i odnosić w niej największe sukcesy. Zdobył pan w trójboju siłowym praktycznie wszystko. Jest pan mistrzem Europy i świata, mistrzem kraju i rekordzistą, a jednak nie słyszy się o tym w telewizji, nie czyta się o tym w gazetach, że Daniel Grabowski został najmłodszym polskim mistrzem świata. A przecież to lata wyrzeczeń, treningów. Jakie to uczucie?
To bardzo trudne pytanie. Zacząłem uprawiać trójbój siedem lat temu. Najpierw zacząłem odnosić sukcesy w sporcie akademickim, później pojawiły się sukcesy na arenie międzynarodowej. Kocham ten sport i poświęcam mu całe swoje życie. Jednak polityka naszego ministerstwa nie jest korzystna dla sportów nieolimpijskich. Dąży się do zwiększania dotowania sportów olimpijskich i likwidacji takich dotacji dla dyscyplin nieolimpijskich. Dlatego nie mogę traktować go jako sposobu na życie, tak jak robią to olimpijczycy. Po skończeniu studiów, a w tym momencie skończyłem edukację na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, będę musiał poszukać zajęcia, które zapewni mi utrzymanie. Mam oczywiście świadomość, że może odbić się to na mojej formie sportowej i wyniki mogą już nie być tak wysokie. Być może uda się znaleźc sponsora, by pomógł raz jeszcze stanąć na najwyższym stopniu podium i usłyszeć hymn narodowy. To jest chwila do której dążą chyba wszyscy sportowcy.
No właśnie, czy nie obawia się an sytuacji, że przyjdzie taki moment, w kórym będzie pan musiał podjąć decyzję o zawieszeniu swojej kariery sportowej i poświęceniu się karierze zawodowej? Podobnie jak Tomasz Zambrzycki, mistrz świata juniorów, który obecnie przebywa zagranicą i troszeczkę oddalił się od wyczynowego uprawiania trójboju?
Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie w najbliższej przyszłości. Właśnie skończyłem studia i wierzę, że uda mi się znaleźć wymarzoną pracę. Chciałbym pracować w służbie więziennej jako wychowawca. Niestety w tym momencie nie ma takiej możliwości.
Czy dużo potrzeba pieniędzy, aby funkcjonować w tym sporcie na najwyższym poziomie?
Niestety tak. Jeśli weźniemy pod uwagę moją kategorię wagową, czyli najcięższą to spore koszty generuje odpowiednie wyżywienie. Przy intensywnych treningach podaż energetyczna jest bardzo wysoka. Zawodnicy potrzebują wyżywienia wysokiej jakości, nie mogą się odżywiać tylko makaronem, ale potrzebują wysokiej jakości białka, węglowodanów i innych składników. Do tego wszystkiego trzeba doliczyć suplementację, która w naszym kraju jest bardzo droga. Generalnie odżywki są bardzo drogie. Jeśli zliczyć wszystko to miesięcznie potrzeba grubo ponad tysiąc złotych, które musielibyśmy przeznaczyć tylko na dietę sportową.
Czy czuje się pan spełniony jako sportowiec?
W pewnym sensie tak. Każdy sportowiec dąży do tego by być najlepszy na świecie. To jest naprawdę wdzięczne uczucie móc stanąć na najważniejszej imprezie na najwyższym stopniu podium i usłyszeć hymn narodowy. Jednak najlepsi sportowcy muszą udowadniać swoją pozycję i dominację każdego roku, więc...
-------------------------------
Czy wiesz, że... MKOl. (Międzynarodowy Komitet Olimpijski), który jest organizatorem imprezy, stosuje bardzo restrykcyjnie przepisy antydopingowe podczas World Games. Jedna wpadka w którejkolwiek dyscyplinie eliminuje wszystkich sportowców danego kraju z udziału w zawodach.
Czy wiesz, że... 1072,5 kg to ciężar, który Daniel Grabowski uzyskał w trójboju w mistrzostwach swiata, które w listopadzie odbyły się w RPA.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy
Strona 1 z 2 12 >>
Brawa dla Daniela i miejmy nadzieję że niedługo zostanie doceniony.
predyspozycje genetyczne dotycza tak samo pływaków czy tyczkarzy
Doping dotyczy tak samo Kolarzy czy sprinterów.
Przawdziwa plaga dopingu to kulturystyka z prostej przyczyny ze odchudzanie do skórki cienkiej jak papier przy zachowaniu duzej masy miesni jest fizjologicznie bardzo trudne - poziom testosteronu przy dratycznym odchudzaniu spada wiec sie go "suplementuje".
a testosteron to dopiero czubek góry lodowej.
kolego zaczynałem swoje stary w trójboju razem z Danielem i nie możesz tak mówić o o tym sporcie ze to kolebka koksu itp: bialystok był kilka lat z rzędu swego czasu mistrzem kraju w młodzikach juniorach seniorach na polskich pomostach był podziwiany jako król były takie lata ze kadra polski na miedzy narodowe zwody była złożona z większości z białostoczan wszechstronnej siły zaparcia rywalizacji sportowej której nauczył Stefan Sochanski bały się i się boja wszystkie kluby gdy wkracza biąłystok na pomost bo nigdy nie wiadomo co może przygotować ?\A dziś nie pamiętamy o takich zawodnikach jak Tomek Zambrzydzki Marian Czarkowski czy Paweł Krasowski Białostocki trójbój ginie dzięki władzom miasta 2010 rok a ludzie trenują w spartańskich warunkach minusowa temperatura na sali itp