Drugi dzień młodzieżowego Eurobasketu we Wrocławiu to dla wielu zespołów dzień w którym rozgrywają mecze decydujące o ich dalszej przyszłości. Każda kolejna porażka może ograniczyć praktycznie do minimum szansę na wyjście z grupy lub osiągnięcie dobrego bilansu zwycięstw.
Chorwaci po pierwszym dniu mistrzostw w którym wygrali z Grecją okazali się być najprawdopodobniej najsilniejszym rywalem w grupie dla polskiej reprezentacji. Żeby jednak przystąpić do ostatniego meczu z gospodarzami z kompletem zwycięstw, musieli oni jeszcze wygrać ze Słowenią. Plan ten udało im się wypełnić choć przyszło im to nie łatwo. Losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w czwartej kwarcie kiedy to przed jej rozpoczęciem prowadzili oni tylko różnicą 2 punktów. Grę Słoweńców prowadził oczywiście Luka Rupnik, którym w tym meczu był najlepiej punktującym oraz podającym własnej ekipy. Zbyt małe wsparcie partnerów nie pozwoliło dla Słowenii wytrzymać tempa tego meczu do końca i sprawić małą niespodziankę. Nawet wygrana nieznacznie ale jednak walka na tablicach nie przechyliła szali zwycięstwa na korzyść Słoweńców. Najskuteczniejszym zawodnikiem zwycięskiej ekipy był Stipe Cubric z dorobkiem 15 punktów.
Polska w spotkaniu z Grecją miała odnieść drugie bardzo przekonywujące zwycięstwo i zapewnić sobie bezproblemowy awans do kolejnej rundy. Grecy jednak mieli zupełnie inny plan na to spotkanie polegający przede wszystkim na napsuciu krwi faworyzowanym przez wszystkich Polakom. Nie mając w składzie żadnego wysokiego zawodnika mogącego przeciwstawić się dla Przemka Karnowskiego, trener Greków postanowił bronić strefą. I był to z jego strony prawdziwy strzał w dziesiątkę, ponieważ polski zespół kompletnie sobie nie radził z tym systemem obronnym przez większość spotkania. Zupełnie gdzieś zatracił swoją skuteczność Mateusz Ponitka, który pomimo tego że był najskuteczniejszym graczem zespołu z dorobkiem 17 punktów to nie imponował swoją grą tego wieczora. Wystarczy by napisać że spudłował wszystkie swoje 6 rzutów z dystansu i 7 z półdystansu. Między innymi to była jedna z przyczyn jednopunktowego prowadzenia Greków przed ostatnią i decydującą częścią gry. Dobrze rozegrana jednak czwarta kwarta pozwoliła Polakom na dowiezienie zwycięstwa do końca i utrzymanie statusu ciągle niepokonanych w tej imprezie. Dzięki też temu jutro Polacy zagrają z Chorwacją o pierwsze miejsce w tabeli i awans do kolejnej rundy z kompletem 2 zwycięstw.
Grupa A
Chorwacja - Słowenia 60:50 (8:16:, 20:19, 13:14, 19:11)
Polska - Grecja 68:61 (19:15, 20:15, 13:23, 16:8)
Po pechowej porażce pierwsze dnia z Niemcami Turcy w meczu z Finlandią nawet nie zakładali innego rozstrzygnięcia jak zwycięstwo nad słabszym rywalem. Pierwsza kwarta pokazała jednak, że Skandynawowie wcale nie zamierzają oddać tego meczu bez walki i bardzo dzielnie bronili się w tej części meczu. Prowadzili oni nawet w pewnym momencie już 13:4 co pozwoliło im wygrać pierwszą kwartę różnicą 4 punktów. Druga odsłona gry to już jednak można by powiedzieć powrót normalności i coraz to lepsza gra Turcji. Najbardziej wyróżniającymi się zawodnikami tego zespołu w tym meczu byli Ugr Dokuyan oraz Tayfun Erulku, którzy zdobyli po 14 punktów. Druga kwarta wygrana przez Turcję 30:10 pokazała prawdziwe oblicze tego meczu. Finowie mieli spore kłopoty z umieszczeniem piłki do kosza skąd wzięła się ich zaledwie 30-kilku procentowa skuteczność rzutów z gry. W połączeniu tego ze słabszą gra pod koszem i walką o zbiórki dało to porażkę różnicą równa 30 punktów.
Niemcy po wygraniu szczęśliwie swojego pierwszego turniejowego spotkania w drugim pojedynku trafili na rywala znacznie silniejszego. Na tyle silnego, że sprostanie warunkom jakie ten rywal w postaci Serbii postawił było zadaniem ponad siły naszych zachodnich sąsiadów. Jeszcze do stanu 10:7 w pierwszej kwarcie niemiecki zespół wyglądał całkiem przyzwoicie i walczył jak równy z równym. Jednak z upływem kolejnych minut coraz bardziej i skuteczniej do głosu zaczęli dochodzić serbscy zawodnicy, których do boju prowadził Stefan Popovski-Turanjanin. To właśnie ten zawodnik z dorobkiem 14 punktów był najskuteczniejszym graczem meczu. Równie dobrze radził sobie jego kolega z zespołu Vasilje Micic który zapisał na swoim koncie 9 otwierających drogę do kosza podań oraz 4 zabrane rywalom piłki. Serbowie w drugiej połowie meczu nie dali się zbliżyć Niemcom na mniej niż 8-punktowy dystans i dowieźli spokojnie swoje zwycięstwo do końca.
Grupa B
Turcja - Finlandia 87:57 (14:18, 30:10, 20:16, 23:13)
Serbia - Niemcy 70:54 (23:14, 16:12, 13:13, 18:15)
Hiszpania oraz Łotwa w bardzo odmienny sposób zaczęły mistrzostwa we Wrocławiu. Hiszpanie jako jeden z faworytów do czołowych miejsc nie pozostawili złudzeń Czechom, a Łotysze ulegli Francuzom. Dlatego też wynik dzisiejszego meczu można było przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem odgadnięcia. Od samego początku zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego narzucili swoje tempo i swój styl rywalowi dzięki czemu prowadzili po 10 minutach 18:8. Bardzo dobre spotkanie rozgrywał wysoki zawodnik Hiszpanii, Alejandro Redondo, który z dorobkiem 16 punktów był najskuteczniejszym zawodnikiem tego meczu. Łotysze praktycznie ani przez chwilę nie potrafili znaleźć skutecznej odpowiedzi na dobrze grających i dysponowanych Hiszpanów. Nawet wygrana ostatnia kwarta różnicą 7 punktów nie była już w stanie zmienić losów tego jednostronnego pojedynku.
Francuzi także poszli w ślady swoich kolegów z Hiszpanii i nie dali szans swoim przeciwnikom którymi byli drugiego dnia mistrzostw Czesi. Pomimo widocznej przewagi francuzów ich gra pozostawiała długimi momentami sporo do życzenia. Gra nie zazębiała się, a wiele akcji było przerywanych niewymuszonymi stratami piłek. Skuteczność obydwu zespołów w tym spotkaniu nie przekroczyła nawet 40 procent co także wiele mówi o poziomie tego spotkania. Francuzi z minuty na minutę uzyskiwali coraz większe prowadzenie aby ostatecznie wygrać różnicą ponad 20 punktów. Ich najskuteczniejszym zawodnikiem był Hugo Invernizzi z dorobkiem 12 punktów na koncie. Ta wygraną Francuzi zapewnili sobie awans do kolejnej rundy, a Czechów czeka jutro mecz o wszystko z Łotyszami.
Grupa C
Hiszpania - Łotwa 79:58 (18:8, 25:11, 22:18, 14:21)
Francja - Czechy 71:48 (22:10, 14:17, 17:10, 18:11)
Kiedy na inaugurację Eurobasketu Rosja doznała ponad 40-punktowej porażki niemal wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Jednak dla tak silnego koszykarsko kraju wystarczył zaledwie jeden dzień aby w podobnym stylu rozprawić się ze swoim kolejnym rywalem. Bardzo zmotywowani gracze Rosjanie musieli zrobić wszystko aby nie dopuścić do kolejnej porażki. Pomimo tego że Ukraina była w podobnym położeniu to w starciu ze swoim geograficznym sąsiadem nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Szczególnie w walce pod koszami Rosja niemal zmiażdżyła Ukraińców mając dwukrotnie więcej zebranych piłek (54:27).Tak dobra gra pod obiema tablicami musiała mieć znaczne położenie na końcowy rezultat spotkania. Rosja ani przez chwilę nie była zagrożona przez swoich rywali i spokojnie wygrała to spotkanie. Tym samym to Ukraińcy mając w zanadrzu jeszcze mecz z Włochami znaleźli się w niezwykle niekorzystnym położeniu.
Pojedynek Litwy z Włochami czyli zespołów które w znakomity stylu wygrały swoje pierwsze mecze miał być najlepszym spotkaniem drugiego dnia rozgrywek. Włosi podbudowani niespodziewanie wysokim zwycięstwem z Rosją chcieli także napsuć krwi faworyzowanej Litwie. Ci jednak byli na to znakomicie przygotowani i już od samego początku uzyskali lekka przewagę. Mecz toczony był w szybkim tempie i mógł się podobać kibicom. Znakomite zawody rozgrywał Amedeo Della Valle, który w tym spotkaniu zapisał na swym koncie 24 punkty oraz 6 zbiórek. Miał jednak godnego przeciwnika po drugiej stronie boiska w postaci Tomasa Lekunasa. Młody Litwin był najskuteczniejszym przedstawicielem swej drużyny ale jego wielkość w tym meczu polegała na tym, że trafiał on w momentach kiedy zespół tego najbardziej potrzebował. Szczególnie w końcówce spotkania kiedy zbyt mocno rozluźnieni Litwini zaczęli w bardzo szybkim tempie oddawać pole gry, a ich przewaga punktowa zaczęła topnieć w dużym tempie. Zimna krew i opanowanie młodych Litwinów pozwoliło im jednak dowieźć korzystny rezultat do końcowego gwizdka.
Grupa D
Rosja - Ukraina 75:54 (20:10, 19:13, 24:22, 12:9)
Litwa - Włochy 82:79 (23:19, 22:17, 16:17, 21:26)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy