Dzień trzeci wrocławskiego Eurobasketu to dzień w którym kilka zespołów walczyło o być albo nie być w tej imprezie. Jako że z każdej z czterech grup po pierwszej fazie odpada po jednym zespole, dlatego też żadna z drużyn nie chciała znaleźć się w tym gronie. Właśnie z tego powodu emocji w tych meczach nie brakowało.
Mecz Polski z Chorwacją był jednym z kilku meczów tego dnia podczas których ważyły się losy pierwszego miejsca w jednej z grup Eurobasketu. Po polskiej reprezentacji nie wiadomo było czego można się spodziewać ponieważ dwa pierwsze mecze w jej wykonaniu miały zupełnie inny odmienny przebieg. Pierwsze minuty pozwalały sądzić, że podopieczni Jerzego Szambelana rozprawią się ze swymi przeciwnikami i odniosą kolejne zwycięstwo. Zespół Chorwacji przed tym meczem nie imponował rzutami z dystansu i dlatego też polski szkoleniowiec ustawił swój zespół na obronę strefową. W ataku zaś bardzo dobrze radziły nasze filary czyli Ponitka i Karnowski. Wszystko to jednak do czasu kiedy Chorwaci nagle zaczęli trafiać kolejne rzuty za 3 punkty. Pomimo takiego stanu rzeczy trener Szambelan nie reagował. Zaowocowało to utratą 8-punktowego prowadzenia i wdarciem się sporej nerwowości w poczynania Polaków. Decydującym momentem tego meczu był ten w którym nie grający jak do tej pory w tym turnieju Antonio Boban w ciągu półtorej minuty trafił 3-krotnie zza linii 6,75 metra. Bezradni w obronie Polacy musieli się przez to pogodzić z pierwszą turniejową porażką.
Grupa A
Słowenia - Grecja 66:64 (17:17, 17:16, 19:10, 13:21)
Chorwacja - Polska 78:72 (20:27, 14:10, 19:14, 25:21)
W grupie B sytuacja ułożyła się w taki sposób, że spotkanie Niemców z Finlandią było meczem o awans do dalszej fazy rozgrywek. Faworyt w tym meczu był jeden i była to drużyna Niemiec. Jednak pierwsza kwarta tego starcia wcale na to nie wskazywała. Finowie potrafili dotrzymać kroku swoim rywalom i po 10 minutach prowadzili jednym punktem. Z biegiem czasu Niemcy jednak zwarli swoje szyki obronne poprawili organizację ataku i już w drugiej kwarcie zaczęli budować przewagę jaka wystarczyła im do wygrania tego spotkania. Zachodni sąsiedzi Polaków bardzo dobrze radzili sobie w grze pod koszem gdzie padało ich łupem większość piłek, a przez to stwarzały się sytuacje do szybkich ataków lub też ponowienia akcji. Wygrana zbiórka na tablicach w tym meczu w stosunku 44:25 nie pozostawiła żadnych złudzeń. Oczywiście z zespole Finlandii najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem był Joonas Caven, który zdobył w tym spotkaniu 13 punktów. Po drugiej stronie boiska najlepszym strzelcem w niemieckiej drużynie był Besnik Bekteshi z uzyskanymi 18 oczkami. Tym samym Niemcy awansowali do dalszych gier z bilansem jednego zwycięstwa oraz jednej porażki.
Starcie Turcji z Serbia było jednym z takich meczów na które we Wrocławiu wszyscy czekają. W tym starciu było wszystko to co jest solą dobrej koszykówki i to nie tylko w wydaniu młodzieżowym ale także i seniorskim. Turcja aby nie bać się o swój byt w tym turnieju musiała to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Zadanie trudne ale jak się okazało jak najbardziej wykonalne. Głównie za sprawą najmłodszego na parkiecie Kenana Sipahiego, który pomimo swojego wieku w decydujących chwilach grał jak prawdziwy profesor. Młody Turek w tym meczu zapisał na swym koncie 13 punktów, 3 zbiórki oraz po 2 asysty oraz przechwyty. Przed ostatnią częścią gry turecka drużyna przegrywała z Serbami różnicą 2 punktów. Udanymi akcjami w końcówce tego emocjonującego i naprawdę znakomitego spotkania przechyliła szalę na swoja korzyść. W zespole Serbii od porażki swego zespołu nie uchronił zdobywca 19 punktów Vasilje Micic. Oba te zespoły awansowały do dalszych gier i kibice we Wrocławiu będą mogli oglądać ich popisy w kolejnej fazie rozgrywek.
Grupa B
Finlandia - Niemcy 56:88 (17:16, 7:25, 18:24, 14:23)
Turcja - Serbia 82:75 (25:22, 17:16, 18:24, 22:13)
„Win or go home” tak można było w skrócie nazwać mecz pomiędzy reprezentacjami Czech oraz Łotwy. W pierwszych dwóch spotkaniach obie drużyny nie odniosły ani jednego zwycięstwa i o awansie do dalszych gier o medale decydował bezpośredni pojedynek. Jednak już pierwsze 10 minut tego meczu pokazało komu tak naprawdę należy się awans. Dobrze sobie radzący Łotysze raz za razem skutecznie kończyli swoje akcji pod koszem nieporadnych i niemal bezbronnych Czechów. Dzięki bardzo zespołowej grze już po pierwszych 10 minutach Łotysze prowadzili 28:14 i wszystko wskazywało na to, że zwycięzca tego pojedynku może być tylko jeden. Kolejne kwarty to dalsza dominacja lepszej pod niemal każdym względem Łotwy. Trener tego zespołu widząc taki przebieg wydarzeń bardzo dużo rotował składem tak aby szansę na grę dostała jak największa liczba graczy. Najskuteczniejszy zawodnik tego zespołu zdobył 12 punktów, a także miał 7 zbiórek. Czechom przegrywającym swój trzeci mecz pozostała już tylko walka o nic nie znaczące miejsca 13-16.
W meczu Francji z Hiszpanią pomimo że oba zespoły miały już wcześniej zapewniony awans to wynik nie był bez znaczenia. Drużyna wygrywająca bezpośrednie spotkania miała ten wynik i to zwycięstwo zaliczone do drugiej fazy rozgrywek. Dlatego też żaden z zespołów nie zamierzał odpuszczać i spotkanie to było bardzo agresywne. Hiszpanie od początku zarysowali swoją przewagę, którą starali się kontrolować. Lepsza gra zespołowa Hiszpanów pozwoliła im nie dopuszczać do zbliżenia się rywala. Dobre zawody rozgrywał Daniel Diez który rzucił 17 punktów i miał zebranych 10 piłek z obydwu tablic. Francuzi zaś przez całe spotkanie pomimo tego, że walczyli o jak najlepszy wynik to praktycznie ani przez chwilę nie było widać aby zasłużyli w tym meczu na zwycięstwo.
Grupa C
Czechy - Łotwa 46:71 (14:28, 9:16, 8:12, 15:15)
Francja - Hiszpania 63:72 (18:23, 15:15, 13:12, 17:22)
Włochom do spokojnego awansu do kolejnej rundy rozgrywek z zaliczonym jednym zwycięstwem potrzebne było zwycięstwo nad Ukrainą. Jak się jednak okazało nie było to zadanie proste ponieważ wschodni sąsiedzi Polski wyszli na ten mecz bardzo dobrze przygotowani. Szczególnie dwóch zawodników radziło sobie znakomicie i to dzięki nim mecz był wyrównany od początku do końca. Klym Artamonov i Volodymyr Gerun zdobyli w tym spotkaniu odpowiednio po 26 i 29 punktów. Drugi z tych zawodników dołożył do tego także aż 14 zbiórek. Po drugiej stronie boiska tradycyjnie już wyróżniał się najlepszy strzelec włoskiego zespołu na tych mistrzostwach czyli Amedeo Della valle. To między innymi dzięki jego dobrej postawie Włosi w 32 minucie meczu wyszli już na 8-punktowe prowadzenie i zaczęło się wydawać, że przejmują kontrole nad tym spotkaniem. Waleczni Ukraińcy dogonili jednak swoich przeciwników i w 36 minucie na świetlnej tablicy hali AWF we Wrocławiu widniał wynik remisowy po 75. Dzięki wyrachowaniu i zimnej krwi objawiającej się w skutecznie wykorzystywanych rzutach wolnych przez Diego Monaldiego Włosi ostatecznie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Sprawiło to, że mogli ze spokojem oczekiwać na wynik drugiego spotkania w tej grupie.
Rosjanie przed meczem z Litwą wiedzieli, że przegrywając ten mecz bardzo mocno spadają ich szanse na odegranie znaczącej roli podczas tego Eurobasketu. Litwini zaś walczyli o komplet zwycięstw i pierwsze miejsce w swojej grupie. Od początku to jednak Rosjanie prezentowali się lepiej i objęła prowadzenie w tym spotkaniu, które utrzymywali przez jego dużą część. Decydująco o losach tego meczu była 33 minuta kiedy to Litwini doprowadzili do remisu po 60, a następnie zaczęli odskakiwać od rywala. Aż 4 graczy reprezentacji Litwy w tym meczu zdobyło więcej niż 10 punktów, a Kymantas do swoich 12 oczek dołożył także taką samą liczbę zbiórek. W drużynie Rosji najbardziej efektywnym statystycznie graczem był Vladislav Trushkin. Zapisał on na swym koncie 21 punktów oraz 13 zbiórek ale otrzymał zbyt małe wsparcie od kolegów aby wygrać to spotkanie.
Grupa D
Ukraina - Włochy 80:85 (20:21, 17:17, 20:22, 23:25)
Rosja - Litwa 78:82 (18:14, 15:19, 25:21, 20:28)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy