Tuesday, 22 May 2012

Eurobasket U18 - Dzień V

25.07.11 19:55

Po rozegraniu pierwszej fazy rozgrywek z walką o najwyższe miejsca musiały się pożegnać zespoły z ostatnich miejsc w swoich grupach. Pozostałe ekipy utworzyły 6-zespołowe grupy i w ich ramach rozegrały dziś pierwsze mecze. Emocji jak zwykle już w tych mistrzostwach nie zabrakło.

W pierwszym spotkaniu w hali Orbita zmierzyły się zespoły Serbii i Słowenii. Dla drugiego z tych zespołów było to znacznie ważniejsze spotkanie ponieważ miał on już zaliczone dwie porażki z pierwszej rundy rozgrywek i każda kolejna praktycznie przekreślała ich szanse na walkę o wejście do fazy grupowej. To jednak Serbowie lepiej rozpoczęli to spotkanie i weszli w mecz. Ich prowadzenie po kilku chwilach 8:0 było sygnałem, że przy braku koncentracji może to się dla nich źle skończyć. Z biegiem czasu Słoweńcy jednak uporządkowali swoją grę i zaczęli systematycznie dochodzić rywala. Ich najskuteczniejszy zawodnik Luka Rupnik po pierwszej połowie miał na swoim koncie 18 oczek. Dzięki temu Słoweńcy przegrywali tylko dwoma punktami, 38:40. Druga połowa to w dalszym ciągu walka kosz za kosz. W zespole Serbii najskuteczniejszy był Dangubic i to on długimi momentami utrzymywał niewielkie ale jednak prowadzenie Serbii. O końcowym wyniku zadecydowały kardynalne błędy w obronie Słowenii oraz skuteczne wykańczanie akcji rzutowych z czystych pozycji przez Serbów. Znakomicie swoich partnerów obsługiwał Miljenovic, który w tym spotkaniu zapisał na swym koncie 6 otwierających drogę do kosza podań. Tym samym Słowenia ponosząc trzecią porażkę praktycznie zamknęła sobie drogę do czołowych miejsc.

Mecz Polski z Turcją miał dać odpowiedź na pytanie na co możemy liczyć ze strony reprezentacji w tym turnieju. Gracze znad Bosforu pobudzeni dobrymi wynikami i niezłą grą mieli w planach zastopować Polaków. Pierwsze punkty w tym meczu zdobył po akcji 2+1 Mateusz Ponitka jednak jego dodatkowy rzut wolny nie znalazł drogi do kosza. PO drugiej stronie boiska nasi reprezentanci zbyt łatwo dopuszczali do dogodnych sytuacji rzutowych przeciwników, którzy wykorzystywali to bezlitośnie. W efekcie tego objęli 4-punktowe prowadzenie. W grze Polaków szwankowała przede wszystkim gra w obronie i walka na obu tablicach. W tureckim zespole po raz kolejny ze znakomitej strony pokazał się wchodzący z Ławki Sipahi, który nie tylko sam rzucał ale także i obsługiwał partnerów świetnymi podaniami. W połączeniu tego z bardzo słabą obroną dało stratę do Turcji po pierwszej kwarcie 6 punktów. Pomimo rotacji składem i kolejnych ustawień Polacy nie potrafili znaleźć swojego rytmu gry. Do złej gry doszła jeszcze nerwowość co od razu znalazło swoje odzwierciedlenie w wyniku, który był coraz mniej korzystny. Postawienie obrony strefowej zmieniło jednak ten obraz gry. Pomimo tego, że nadal kompletnie nie funkcjonowała zbiórka to po szybkich atakach Polacy zaczęli odrabiać straty. Wystarczyły jednak proste błędy, a w odpowiedzi celne rzuty z dystansu Turków i po pierwszej połowie Polska przegrywała 31:41. Po zmianie stron w dalszym ciągu Turcy sprawiali Polakom wielkie problemy w walce pod koszami. Już w pierwszej połowie mieli 33 zbiórki z czego aż 16 było w ataku. Kiedy jednak w tym elemencie gry poprawiła się reprezentacja Polski z minuty na minutę przewaga Turków zaczęła topnieć. Bardzo efektowną akcję wykonał Tomasz Gielo, który w kontrataku skończyła akcję wsadem i był przy tym jeszcze faulowany. Po rzucie za 3 Michalaka Polska przegrywała już tylko 43:47. Pomimo tego, że jeszcze w trzeciej części gry Polacy zeszli do jednego punktu straty to przed decydującą kwartą prowadziła Turcja. Ostatnie 10 minut to przyspieszenie gry przez Polaków. Uaktywnił się lider zespołu Mateusz Ponitka, który brał grę na siebie i wchodził indywidualnie pod kosz. Po dwójkowej akcji Michalaka z Niedźwiedzkim na tablicy świetlnej pojawił się remis po 57. Z każda kolejną akcją na boisku zaczynało coraz bardziej iskrzyć. Zawodnicy mieli sobie coraz więcej do powiedzenia, a sędziowie co chwila musieli temperować ich zachowanie. Na całe szczęście w takiej sytuacji czuli się lepiej Polacy. Po dobrym podaniu Michalaka i wykończeniu Ponitki Polska prowadziła 62:59. Desperackie rzuty Sipahiego i skutecznie egzekwowane rzuty wolne dały zwycięstwo polskiej drużynie.

O takich meczach jak ten pomiędzy Niemcami a Chorwacją zwykło się mówić „mecze walki. Przede wszystkim dlatego ponieważ brakowało w tym spotkaniu wielkich zdobyczy punktowych czy też popisów poszczególnych zawodników. Nie znaczy do jednak, że emocji w tym meczu także nie było. Wręcz przeciwnie ponieważ skazywana na porażkę drużyna Niemiec była o krok od sprawienia największej niespodzianki dnia. O jednopunktowej porażce naszych zachodnich sąsiadów zadecydowała ich niefrasobliwość w ataku. Kiedy do końca meczu pozostawało kilkadziesiąt sekund mogli oni przechylić szalę na swoją stronę. Na ich nieszczęście zamiast umieścić piłkę w koszu zgubili oni ją na rzecz rywala nie oddając nawet rzutu w stronę kosza. Zanim jednak doszło do tak nerwowej końcówki Niemcy mieli przebłyski dobrej gry udokumentowane prowadzeniem. Tak jak chociażby na początku meczu kiedy to pi kilku pierwszych minutach prowadzili z Chorwatami 8:2. Ci jednak tak jak w spotkaniu z Polską nie poddali się i sukcesywnie walczyli od początku do końca. Skuteczność rzutów z gry tego wieczora ani jednego ani też drugiego zespołu nie przekroczyła nawet 40 procent. Do tego jeszcze zespół niemiecki stracił 22 piłki czyli aż 8 więcej niż ich rywal i to była także jedna z przyczyn ich porażki. Nawet 22 punkty Mislava Brzoji nie zmieniły tego faktu.

Grupa E
Słowenia - Serbia 73:81 (19:18, 19:22, 19:20, 16:21)
Turcja - Polska 59:62 (24:18, 17:13, 11:17, 7:14)
Niemcy - Chorwacja 51:52 (10:14, 10:10, 15:13, 16:15)


W pierwszym meczu nowoutworzonej grupy F spotkały się zespoły Francji oraz Włochy. Oba zespoły po pierwszych trzech meczach awansowały do drugiej fazu z bilansem jednego zwycięstwa oraz jednej porażki. Od wyniku tego meczu zależało, który z zespołów załapie się do wyższej połowy tabeli przed kolejnymi spotkaniami. Włosi starali się grać w tym meczu bardzo zespołową koszykówkę z rozłożonymi akcentami równomiernie na kilku graczy. Niestety tego dnia ich gra dość mocno szwankowała co wykorzystywali Francuzi. Włoski zespół starał się długimi momentami kierować swoją grę pod kosz ale wysocy zawodnicy nawet po dobrych podaniach nie potrafili skończyć akcji punktami. W połączeniu tego ze słabszą dyspozycją Della Valle Włosi mieli spore problemy. Francuzi zaś grali szybko i skutecznie. Wiele ich kontrataków było kończonych spod kosza przez rosłych i dobrze zbudowanych centrów lub skrzydłowych. Mimo wprowadzenia konsekwencji w poczynania na boisko Włochów po pierwszej połowie prowadzili Francuzi różnicą 7 punktów. Trzecia odsłona meczu to prawdziwy konkurs rzutów za 3 punkty który wywiązał się między obydwoma zespołami. Trafiali raz jedni raz drudzy. Uaktywnił się w zespole Włoch ich do tej pory najlepszy strzelec czyli Della Valle. Dzięki jego rzutom Włochy na minutę przed zakończeniem trzeciej części gry wyszli na prowadzenie. Ostatnia część gry to wymiana kosz za kosz i nerwowa końcówka, którą Włosi rozegrali w nienajlepszy sposób. Najpierw przegrywają 2 punktami na kilkanaście sekund do końca zbyt długo zwlekali z faulowaniem Francuzów, a następnie po obydwu niecelnych rzutach przeciwnika nie zebrali piłki w obronie. To był ich prawdziwy gwóźdź do przegrania tego spotkania. Najskuteczniejszym graczem Francji w tym meczu był Mouhammadou Jaiteh z dorobkiem 12 oczek. W zespole Włoch jak zwykle wyróżnił się Amedeo Della Valle z dorobkiem 26 punktów.

Przed meczem Rosji z Hiszpanią było wiadomo, że porażka w tym spotkaniu tych pierwszych eliminuje ich z gry. W tym turnieju Rosjanie jednak pokazali, że po nich można było spodziewać się niemal wszystkiego. Od bardzo słabej gry po zachwycającą. Takie też przebieg miała pierwsza kwarta kiedy to dzielnie stawiali opór Hiszpanom, którzy do drugiej rundy awansowali z kompletem dwóch wygranych spotkań. Dzięki dobrej grze przede wszystkim Gudumaka Rosjanie w pierwszej kwarcie dotrzymywali kroku swoim rywalom. Jednak z biegiem kolejnych minut to drużyna z półwyspu Iberyjskiego zaczęła udowadniać to dlaczego to ona ma dwa zwycięstwa na koncie. Każda kolejna kwarta wygrana różnicą większą niż 10 punktów pokazała realny przebieg tego starcia. Dobre zawody rozgrywał Abrines Redondo, który rzucił 21 punktów. Zaś jego kolega Fernandez dorzucił jeszcze 19. Tym samym Hiszpanie mogą już powoli myśleć i przygotowywać się do meczów ćwierćfinałowych.  

Ostatnie spotkanie tego dnia w grupie F tak jak i poprzednie nie dostarczyło spodziewanych emocji. Litwini zmierzyli się w nim z zespołem Łotwy, który w przeciwieństwie do swoich przeciwników nie miał zaliczonego ani jednego zwycięstwa z pierwszego etapu. Już od pierwszej kwarty Litwini chcieli narzucić swój styl gry co przychodziło im z niespodziewaną łatwością. Łotysze tego dnia zupełnie nie mili pomysłu na mecz z silniejszym rywalem. Kolejne kosze oddawali niemal bez walki przy biernej postawie całej drużyny. O ich słabości tego dnia może świadczyć fakt nie rzucenia przez żadnego z zawodników łotewskich przynajmniej 10 punktów. U przeciwników zaś zarówno zdobycze punktowe jak i też czas przebywania na parkiecie rozkładał się niemal równomiernie. Po tym meczu i takim rozstrzygnięciu oba zespoły znalazły się po kompletnie przeciwległych stronach tabeli.

Grupa F
Włochy - Francja 70:72 (18:23, 17:19, 22:16, 13:14)
Rosja - Hiszpania 59:94 (18:19, 11:24, 14:26, 16:25)
Łotwa - Litwa 45:86 (16:27, 10:20, 12:19, 7:20)

Kamil Timoszuk

 

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.

Wiadomości - Koszykówka
Imprezy - Koszykówka

Partnerzy

Redakcja  |  Kontakt  |  Współpraca
© sportowepodlasie.pl 2007 - 2011