Środa była ostatnim dniem fazy grupowej Mistrzostw Europy koszykarzy do lat 18 we Wrocławiu. To właśnie tego dnia ważyły się losy kilku zespołów, a także tego z którego miejsca oraz jakim rywalem spotkają się w fazie pucharowej. Dlatego każdy mecz miał znaczenie.
Pierwszy mecz grupy E pomiędzy Serbią a Chorwacją miał niebagatelne znaczenie dla końcowego rozstawienia. Chorwaci wygrywając ten mecz zapewniali sobie pierwsze miejsce w grupie i teoretycznie najsłabszego rywala z grupy F. W przypadku ich porażki to Polska stanęłaby w obliczu wywalczenia najwyższej pozycji. Serbia jednak po porażce z naszym zespołem chciała się jak najszybciej zrehabilitować. Już od pierwszych minut udało im się skonstruować kilka skutecznych akcji i doprowadzić do 8-punktowego prowadzenia. Po przerwie na żądanie opiekuna Chorwatów jego zespół powrócił do gry z nowym, lepszym nastawieniem. Dobre zawody rozgrywał Mislav Brzoja oraz Domagoj Vukovic, którzy zdobyli w pierwszej kwarcie po 6 punktów. Dzięki temu na tablicy widniał wynik 18:18. Druga kwarta to kontynuacja popisu Serbów w rzutach z dystansu, których w żaden sposób nie potrafili powstrzymać ich przeciwnicy. Już w pierwszych 20 minutach 10 na 15 takich rzutów znalazło drogę do kosza. Najskuteczniejszy z nich Popovski trafił trzykrotnie. Dzięki temu Serbowie prowadzili 47:36. W drugiej połowie Chorwaci, którzy do tego spotkania przystąpili trochę poprzeziębiani zupełnie opadli z sił. Bezlitośnie wykorzystywali to Serbowie mający wiele sposobów na umieszczanie piłki w koszu rywala. Praktycznie od połowy trzeciej kwarty mecz był już rozstrzygnięty. Dzięki temu zwycięstwu Serbowie mogli ze spokojem oczekiwać przede wszystkim na mecz Turcji dzięki któremu mogli oni wskoczyć nawet na drugie miejsce w tabeli.
Taki wynik sprawiał, że dla Polski do zajęcia pierwszego miejsca w grupie potrzebne było już tylko zwycięstwo nad Niemcami. Niemcami, którzy faworytem meczu nie byli ale na pewno trzeba było na nich uważać. Tym bardziej w sytuacji kiedy polski zespół gra bardzo chimerycznie na tej imprezie. Od początku spotkania jednak pełna mobilizacja i koncentracja pozwoliła przejąć kontrolę nad pojedynkiem. Mateusz Ponitka brał na siebie tradycyjnie ciężar gry i napędzał kolejne ataki polskiego zespołu. Niemcy, a przede wszystkim podkoszowy Radosavljevic starali się dzielnie walczyć jak równy z równym. Wystarczyło to im jednak tylko do zmniejszenia strat po pierwszej kwarcie do 8 punktów. Druga odsłona pojedynku to zdecydowanie kwarta ulubieńca wrocławskiej publiczności Jakuba Koelnera. Miejscowy gracz wzbudził wielkie ożywienie wśród publiki swoimi kolejnymi 3 celnymi rzutami za 3 punkty. Dzięki konsekwentnej grze pod kosz zarówno małych zawodników, którzy penetrowali strefę jak i wysokich z minuty na minutę przewaga polskiej drużyny rosła. Ostatnie chwile pierwszej połowy zakończonej serią 9 punktów z rzędu Polaków pozwoliło im zapewnić sobie 14-punktowy zapas. Po zmianie stron boiska Polacy wcale nie zwolnili tempa, a jeszcze bardziej je podkręcili. Kolejne 9 punktów z rzędu było dziełem między innymi bohatera poprzedniego spotkania z Serbią czyli Piotra Niedźwiedzkiego. Z tak zbudowaną przewagą reszta spotkania przebiegała już pod dyktando gospodarzy turnieju. Czasami tylko Niemcy niepokoili polską obronę akcjami kończonymi efektownymi wsadami. Jednak to było wszystko na co było stać tego wieczora ten zespół. Polacy dowieźli ten wynik do szczęśliwego końca i dzięki temu zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie. Cichym bohaterem spotkania był Jakub Koelner z 5 celnymi rzutami za 3 punkty na 5 oddanych.
W ostatnim meczu fazy grupowej Turcy zmierzyli się ze Słowenią. Gracze znad Bosforu musieli ten mecz wygrać jeśli chcieli liczyć się w walce o jak najwyższe rozstawienie przed meczami ćwierćfinałowymi. Turcy już w pierwszej połowie wypracowali sobie kilkunastopunktowa przewagę. Dlatego też całą drugą poświęcili na obronę tego dorobku. Mało brakowało a ta sztuka bym im się nie udała. Najpierw na minutę przed końcem Słoweńcy dzięki rzutowi za 3 punkty Rupnika zmniejszyli swoje straty do jednego oczka. Następnie zaś po błędzie przy wyprowadzaniu piłki Turcji dostali jeszcze jedną szansę na wyrównanie stanu pojedynku. Rupnik jednak nie trafił rzutu równo z końcową syreną i dlatego też to Turcja wypełniła swój plan na ten mecz.
Grupa E
Serbia - Chorwacja 84:59 (18:18, 29:18, 24:11, 13:12)
Polska - Niemcy 82:65 (21:13, 23:17, 25:18, 18:17)
Turcja - Słowenia 64:61 (12:16, 23:11, 10:14, 19:20)
Jako pierwsze na boisko we wrocławskiej hali Orbita wybiegły zespoły Francji oraz Rosji. Nasi wschodni sąsiedzi jeśli chcieli myśleć o awansie do fazy pucharowej musieli bezwzględnie pokonać Francuzów i do tego liczyć na korzystne inne wyniki. Jednak już od początku meczu nie chcący sobie narobić kłopotów gracze znad Sekwany ruszyli mocno do ataku. Efektem ich aktywności było zdobycie 10 punktów z rzędu nie tracąc w tym czasie żadnego kosza. Po takim początku Rosjanie potrzebowali cała kwartę aby wyrównać stan pojedynku. W drużynie Francji bardzo dobre zawody rozgrywał William Howard, który już w pierwszej ćwiartce rzucił 8 punktów. Druga kwarta było to jednak kompletne odwrócenie ról. Francuzi od stanu 24:14 rzucili 15 oczek bez straty żadnego i tym samym wyszli na prowadzenie. Pomimo atletycznych Francuzów bardzo dużo akcji Rosjan było skutecznie kończonych spod kosza. Z minuty na minutę rozgrywał się Aleksandr Gudumak, który po pierwszej połowie miał już 14 punktów. Dzięki jego dobrej grze oraz jego kolegów to Rosja prowadziła po pierwszej połowie 3 punktami. W drugich 20 minutach jednak Rosjanom zabrakło sił, konsekwencji oraz chyba pomysłu jak rozegrać przede wszystkim końcówkę tego spotkania. Francja zdecydowanie poprawiła swoją obronę, a dzięki temu łatwiej jej było wyprowadzać kolejne ataki. Jedynym pomysłem Rosjan w końcówce aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę były rzuty z dystansu. Jako, że kolejne z nich nie znajdywały drogi do kosza to Francja mogła cieszyć się ze zwycięstwa.
Hiszpania w grupie F, podobnie jak Chorwacja w grupie E musiała wygrać swoje spotkanie aby zapewnić sobie miejsce na czele tabeli. Naprzeciwko niej stanął rywal równie silny i wymagający czyli Litwa. Jednak już pierwsza odsłona pojedynku pokazała kto tego dnia lepiej się czuje na koszykarskim parkiecie. Hiszpanie od początku meczu wzięli sprawy w swoje ręce i zaczęli rozstrzeliwać przeciwników. Brylował w tym Fernandez, który już w pierwszej kwarcie miał na swoim koncie 10 punktów. Miał on tez silne wsparcie partnerów, które odzwierciedliło się w wyniku pierwszej części gry wygranej przez nich 32:22. Dzięki rzutom za 3 punkty z rogu boiska Jogeli i Dimsy Litwini przegrywali tylko 10 oczkami. Przez praktycznie całe spotkanie Litwini starali się dopaść rywali jednak robili w to dość nieporadny sposób i dlatego większość ich prób kończyła się fiaskiem. Hiszpanie grali bardzo ułożoną i przede wszystkim zespołową koszykówkę. Trzech zawodników tego zespołu w tym meczu zdobyło po równe 10 punktów, a Diez i Fernandez uzyskali ich po 19. Litwa prowadzone w tym pojedynku przez Kymantasa na 3 minuty przed końcem doszła przeciwników już na zaledwie 2 oczka. Jednak zabrakło im konsekwencji oraz wyrachowania aby wyrwać zwycięstwo rywalowi. Nieskuteczne akcje Litwinów oraz skutecznie wykonywane rzuty wolne Hiszpanów dało 9-punktowe zwycięstwo tych drugich.
Meczem kończącym rozgrywki grupowe było spotkanie Włochów z Łotyszami. Oba z tych zespołów miały jeszcze szanse na zajęcie ostatniego premiowanego czwartego miejsca ale Łotysze mieli to zadanie bardzo utrudnione. Musieli oni bowiem wygrać z Włochami różnicą 25 punktów aby zająć ich miejsce w tabeli. Sztuka ta wydawała się przed meczem niezwykle trudna ale z biegiem kolejnych minut stawała się całkiem realna. Przed ostatnią częścią gry Łotysze bowiem prowadzili 11 punktami. Szaleńcza pogoń Włochów doprowadziła jednak do pierwszej w tym turnieju dogrywki. W niej zaś to więcej opanowania wykazali Włosi i po wyrównanej końcówce wygrali to spotkanie 2 oczkami. Zapewnili sobie tym samym ostatnie z premiowanych awansem miejsc w grupie i piątkowy mecz ćwierćfinałowy przeciwko polskiej reprezentacji.
Grupa F
Francja - Rosja 71:62 (24:16, 12:23, 16:12, 19:11)
Litwa - Hiszpania 75:84 (22:32, 18:18, 20:17, 15:17)
Włochy - Łotwa 85:83 (23:22, 12:22, 14:16, 28:17, dogr. 8:6)
Piątkowe pary ćwierćfinałowe wyglądają następująco:
13:30 Turcja - Litwa
15:45 Hiszpania - Chorwacja
18:00 Polska - Włochy
20:15 Francja - Serbia
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy