10-dniowe zmagania koszykarzy w ramach młodzieżowego EuroBasketu we Wrocławiu zakończył wielki finał. Spotkały się w nim zespoły Serbii oraz Hiszpanii. Według wszystkich zdecydowanym faworytem do złota była Hiszpania ale nikt nie zamierzał lekceważyć zawsze walecznych Serbów.
Ci natomiast nie czuli żadnego respektu przed faworytami tego meczu i już od początku ruszyli na swego rywala. Po rzutach Popovskiego i Miskovica prowadzili 2:0 i 4:2. Hiszpanie od początku meczu chcieli grać taką koszykówkę do jakiej wszystkich podczas turnieju przyzwyczaili i w jakiej się sami najlepiej czują. Długie rozgrywanie akcji, wypracowywanie pozycji, a kiedy trzeba to szybka kontra z ich strony sprawiała, że potrafili oni odskoczyć od swego rywala. Serbowie jednak ani przez chwilę nie zrażali się tym faktem i bardzo ambitnie walczyli. Grę w bardzo dobry sposób prowadził Miljenovic, a jego podania na punkty zamieniał Popovski lub Mitrovic. Obu drużynom w pierwszej kwarcie nie siedział rzut za 3 punkty dlatego też swoje akcji kierowali pod obręcze skąd padła większość punktów. Po pierwszych 10 minutach Serbia przegrywała z Hiszpanią 14:16.
Druga ćwiartka to na początek dwa rzuty za 3 punkty z obydwu stron. Najpierw dla Serbii trafił Avramovic, a za chwilę odpowiedział mu tym samym Redondo. Rzutami z trzy Serbia w tej kwarcie jeszcze kilkukrotnie nadrabiała straty jakie Hiszpanie wypracowywali swoimi szybkimi akcjami. Z biegiem kolejnych minut Serbowie zaczynali tracić siły co przełożyło się na spadek ich skuteczności rzutów z gry. W hiszpańskim zespole bardzo dobre zawody rozgrywał Sanz oraz Redondo. Pierwszy z nich w pierwszej połowie rzucił 11 punktów, a drugi dołożył 9. Rzut Sanza na 2 sekundy przed końcem pierwszej połowy ustalił jej wynik na 43:36 dla jego zespołu.
6 punktów z rzędu Serbii otworzyło mecz w drugiej jego części. Serbowie starali się ponownie forsować grę co przy równie szybkich Hiszpanach było nie lada wyzwaniem. Ich bolączką w tym meczu było to, że to co potrafili oni wypracować to za chwile przez swoje typowo juniorskie błędy oddawali w głupi sposób rywalom. Błędy przy wyprowadzaniu piłki czy podania prosto w ręce w niegroźnych sytuacjach w ręce rywala były tego najlepszym przykładem. Hiszpanie chętnie korzystali z tego typu prezentów i w bardzo prosty i szybki sposób zamienili to na swoje kolejne punkty.
Serbowie przegrywający przed ostatnią częścią gry zaledwie trzema oczkami próbowali bardzo szybko odrobić ta stratę. Jednak pośpiech jak wiadomo nie jest zawsze najlepszym doradcą. Było to znakomicie widać po właśnie po poczynaniach Serbów, którzy zdecydowanie za szybko chcieli rozstrzygnąć wiele akcji na swoją korzyść. Dlatego też nie dość, że nie udało im się tego zrobić to jeszcze Hiszpanie na 6 minut przed końcem prowadzili 60:51. Pomimo tego, że w tym meczu o obliczu Serbii decydowali gracze rezerwowi to w samej końcówce ciężar na swoje barki starali się wziąć pierwszoplanowi zawodnicy. Dzięki im zagraniom na dwie i pół minuty do końca spotkania było już tylko 62:60 dla Hiszpanii. W odpowiedzi zupełnie niepilnowany Fernandez wszedł pod kosz i zdobył kolejne dwa punkty. Serbowie jednak nie zamierzali się poddawać i kapitalnym zagraniem popisał się Micic który po wejściu pod kosz zwiódł swego obrońcę kapitalnym zwodem i umieścił piłkę w koszu tylko sobie znanym sposobem. O wyniku spotkania zadecydowała jednak wojna nerwów i konkurs rzutów wolnych. Ten zdecydowanie lepiej wyszedł Hiszpanom i to oni sięgnęli po mistrzowski tytuł wygrywając to spotkanie 71:65. Radości po ostatnim gwizdku wśród hiszpańskich zawodników nie było końca. W pełni zasłużonej radości.
Serbia - Hiszpania 65:71 (14:16, 22:27, 15:11, 14:17)
Serbia: Micic 13, Mitrovic, 13, Popovski 10, Miljenovic 10, Jankovic 5, Milosevic 4, Miskovic 4, Avramovic 3, Krstic 3
Hiszpania: Sanz 22, Redondo 16, Diez 8, Fernandez 6, Torrent 5, Hernangomez 5, Olaizola 4, Perez 3, Suarez 2
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy