Krótkie urlopy po wywalczeniu awansu do II ligi i powrót do treningów. Choć rozpoczął się okres roztrenowania koszykarze Biatransu już sa myślami w centralnych rozgrywkach. A ta w przyszłym sezonie za sprawą ich gry wróci na białostockie parkiety po roku przerwy. To minimum, bowiem już wcześniej informowaliśmy, że Biatrans stara się o grę o klasę wyżej. - Wywalczyliśmy awans do rozgrywek centralnych, ale postaramy się wykorzystać wszystkie możliwości, aby w przyszłym sezonie grać jeszcze o szczebel wyżej, czyli w I lidze - mówił Kamil Chwiedosik, szef bialostockiego Biatransu. - Oznacza to, że będziemy się starali o dziką kartę w rozgrywkach pierwszoligowych.
Gdyby udało się białostockim koszykarzom, to po roku braku basketowej karuzeli w Białymstoku znów zobaczylibyśmy zespoły koszykarskiej ekstraklasy. Ale to niestety nie zależy tylko od białostoczan. O grze Biatransu w pierwszej lidze zdecydować ma koszykarska centrala. Wszystko ma się wyjaśnić w przeciągu miesiąca.
- Dopiero wróciłem z krótkiego urlopu i dzisiaj spotykam się z Tomkiem Kujawą, trenerem naszego zespołu - mówi Kamil Chwiedosik, szef białostockiego Biatransu. Musimy być przygotowani na wszystkie ewentualności. Nawet w przypadku braku uzyskania dzikiej karty chcemy stworzyć drużynę, która po kolejnym roku wywalczy awans. Na razie musimy uzbroić się w cierpliwość i czekać na rozwój sytuacji. To kwestia najbliższych tygodni.
W przypadku wycofania się któregoś z zespołów, które na przyszły sezon znajdują się w gronie pierwszoligowców PZKosz zazwyczaj dołącza kolejne drużyny do ligi na zasadzie dzikiej karty. Biatrans musiałby jednak wykupić ją w koszykarskiej centrali. Koszt to 70 tysięcy złotych.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy