W tegorocznych rozgrywkach II ligi Turowi nie najlepiej się układało, zdarzały się porażki ze słabymi ekipami. Gdy tydzień temu bielszczanie wysoko przegrali na wyjeździe z wiceliderem rozgrywek AZS-em Kutno można było zwątpić w awans w tym sezonie do pierwszej czwórki w tabeli. Dopiero sobotnia wygrana z niepokonanym do tej pory Sidenem Toruń pokazał, że podopieczni Andrzeja Sinielnikowa mają spory potencjał, chociaż przez większą cześć spotkania nie zapowiadało się na niespodziankę. Przede wszystkim koszykarze Tura razili nieskutecznością, piłka nie wpadała do kosza z bardzo dogodnych pozycji. W trzeciej kwarcie gospodarze przegrywali już 42:55. Później jednak torunianie naciskani przez coraz lepiej broniących koszykarzy Tura zaczęli się mylić.
- Do tego meczu po raz pierwszy w tym sezonie podeszliśmy bardzo profesjonalnie, oglądaliśmy mecz Sidenu z Żurawiem Gniewino. Ich taktykę poznaliśmy dobrze i dlatego mogliśmy zaskoczyć naszą obroną - twierdzi Marcin Krajewski, środkowy Tura.
Gospodarze całkowicie odrobili straty na początku czwartej kwarty i po rzucie Mirosława Wysockiego wyszli na prowadzenie 61:59. To co najciekawsze działo się w ostatnich minutach spotkania. Po rzucie za trzy punkty Piotra Brzozowskiego na niecałe trzy minuty przed końcem meczu Tur prowadził 71:66. Zaraz potem ostatecznie pogrążyć rywali mogli Marcin Krajewski i Mirosław Wysocki, ale spudłowali z bardzo łatwych pozycji podkoszowych. Na szczęcie na linii rzutów osobistych nie mylił się Brzozowski, a wygraną bielszczan przypieczętował efektownym wsadem Wysocki.
- Przegrywaliśmy już różnicą kilkunastu punktów i większość myślała, że jest już po meczu, ale okazało się, że potrafimy to odrobić - mówi Sinielnikow. - Ciężką pracę wykonał Adam Ćwikowski, miał chyba z pięć asyst, zbiórki w ataku, Tomek Koc praktycznie wyłączył byłego zawodnika z ekstraklasy Przemysława Lewandowskiego. Wygraliśmy z nie były kim, bo Siden to drużyna z zawodnikami z przeszłością w ekstraklasie i jest budowana z myślą o awansie.
Tur Bielsk Podlaski - Siden Toruń 77:71 (21:19, 16:22, 20:18, 20:12)
Tur: Brzozowski 23, Rapucha 17, Wysocki 13, Krajewski 11, Kalinowski 5 oraz Koc 4, Ćwikowski 2, Łotowski 2, Szczepiński, Kiluk.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy