Pytamy Kamila Butruka o dwie białostockie imprezy w ostatni weekend.
Jak ocenilibyście swój udział w Rajdzie Podlaskim?
Jesteśmy zadowoleni, wszystko jest OK, dojechaliśmy szczęśliwie. W tym rajdzie jechaliśmy jako zerówka, czyli samochód funkcyjny organizatora. Był to dla nas trening przed rajdem Lotos. Przejechane kilometry, trening, a już za chwilę ścigamy się na sto procent w Trójmieście.
Starzy rajdowcy obecni na Super Sprincie na Placu Uniwersyteckim, pamiętający lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, gdy Automobilklub Podlaski święcił największe sukcesy mówią, że doczekali się następcy.
Miło mi to słyszeć. W Sprincie pojechaliśmy trochę pod publikę, chcieliśmy pokazać co to auto potrafi. A z pewnością może jeszcze więcej.
Jak oceniłbyś tamtą imprezę? Czy takie Super Sprinty są potrzebne?
Są wręcz konieczne. Centrum miasta, dużo ludzi. Odcinek bardzo ładny. Sam plac, który pokryty jest kostką, czyli chodzi głownie o to, żeby móc wprowadzić samochód w poślizg. Same "za".
Widzieliśmy, że był jeden poślizg i delikatny kontakt z barierą.
Tylko delikatnie się otarliśmy. Na szczęście obyło się bez uszkodzeń.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy