Rozmawiamy z Łukaszem Sobocinem, kierowcą jedynej Łady VFTS w rajdowym Pucharze Polski.
Na wczorajszym Sprincie miałeś problemy z silnikiem. Na pewno noc była długa?
Właśnie, że nie. Problem polegał na spadnięciu kapturka, więc nie było mowy o żadnej większej naprawie. Pierwsze dwa zakręty poszliśmy bokiem, silnik miał moc, a na następnym zakręcie silnik jechał na trzech cylindrach, oto cała przyczyna.
Jak oceniłbyś swój start w Rajdzie Podlaskim?
Największym problemem było to, że kierowca obudził się dopiero na drugiej pętli. Osiem miesięcy niesiedzenia w rajdówce poskutkowało dlatego czasy przez nas uzyskiwane były takie a nie inne.
Czy to jest trudny rajd?
Rajd był super. Mamy trasy i chciałbym żeby takich rajdów było więcej. Mamy trasy, którymi możemy zaskoczyć. To jest bardzo szybki rajd. Niektóre miejsca są naprawdę zaskakujące. Na ostatniej pętli o mało nie uderzyliśmy w drzewo, ale jakoś się wyratowaliśmy.
Starzy rajdowcy mówią do was: zostawcie tę Ładę, przesiądźcie się na lepsze, nowsze auto. Co ty na to?
To fakt. Dużo było takich głosów i też przykrych słów, które słyszałem odnośnie tego auta, ale ja wierzę w ten samochód. Uwierzyłem też w siebie. Wiem, że można jechać nim szybko. Gdyby nie 20 sekund kary bylibyśmy parę miejsc w górze w generalce. W drugiej lidze tym samochodem da się zaskoczyć, trzeba tylko mieć ściśnięty zwieracz.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy