Rozmawiamy z Pawłem Danilczukiem, który wraz z pilotem Cezarym Niewiarowskim zakończyli Rajd Podlaski na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej.
- Nie spodziewałem się wyniku, bo potraktowaliśmy ten występ treningowo - mówił zaraz po ukończeniu rajdu Paweł Danilczuk. - Wynik sam przyszedł po drugiej pętli. Wycofanie innych zawodników spowodowało, że wspięliśmy się na wyższe lokaty i zajęliśmy pierwsze miejsce w klasie aut tylnonapędowych i trzeciej miejsce w klasyfikacji generalnej. Myślę, że jest to bardzo dobry trening przed rajdem Lotos. Na rajdzie Lotos będziemy jechać wszystko to, co możemy. Wtedy dopiero pokażemy, albo ktoś pokaże nasze miejsce w szeregu.
Mówi się, że Podlaski jest szybkim rajdem. Co ty na to?
Jeździłem w kilku rajdach szutrowych i ten jest według mnie średni jeśli chodzi o prędkość. Prędkości średniej nie mierzylismy ale owszem miejscami dochodziło do 150-160 km na godzinę i przelatywało się przez szczyt na trasie, odrywały się cztery koła lądowaliśmy i żeby nie zawieszenie mogłoby skończyć się dachowaniem albo jakimś innym wypadem do lasu. Myślę, że ten rajd jeśli chodzi o prędkość był średni, ale trudny. Były pułapki, gdzie można było stracić zawieszenie i skończyć ściganie na pierwszym odcinku.
Jak oceniłbyś sobotni Super Sprint?
Powiem tak: Od strony organizacyjnej perfekcyjnie. Bardzo mi się podobał, był bardzo medialny. W mojej ocenie było zbyt mało ludzi, choć pogoda dopisała. Następnym razem bardziej bym to nagłośnił, bo przecież tego typu wydarzenia organizuje się dla publiczności, dla mediów. Wtedy łatwiej pozyskać sponsorów.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy