- Wszyscy obserwatorzy mówią, że to przekręt, którego nie było od lat w polskim boksie - mówi wściekły Dariusz Snarski. - Nawet prezes wydziału boksu zawodowego powiedział mi, że tylko jedną rundę przegrałem. Nie wiem co o tym sądzić. Przecież ludzie patrzą, wszyscy widzą co się dzieje. Co to? Drugi PZPN się u nas robi?
Werdykt sędziów wczorajszego pojedynku był skandaliczny. W trzech rundach faworyzowany Cieślak (16-1, 5 KO) nie zrobił praktycznie nic, za to Snarski (31-31-2, 6 KO) cały czas wywierał na nim nieustanną presję. Dopiero w czwartym starciu popularny Skorpion się przebudził i kilka razy trafił mocniej doświadczonego białostoczanina. Po krótkim przestoju Snarski znów był lepszy w piątej i szóstej odsłonie.
Cieślak w siódmej rundzie zaatakował Snarskiego, ale to 42-letni bokser z Białegostoku na przestrzeni całego pojedynku był lepszy. Dodatkowo Cieślak został ukarany odjęciem punktu za atak głową, po którym Snarskiemu pękł prawy łuk brwiowy.
- To naprawdę upokarzające. Coś w boksie znaczę, od wielu lat wystepuję w ringu, a w taki sposób dają mi porażkę. Ukraińska sędzina dała dwa punkty więcej Cieślakowi. Żeby przegrać dwoma punktami musiałbym być lany konkretnie i liczony, a tego nie było - mówi Snarski.
Sędziowie punktowali 95:94 (Paweł Kardyni), 95:95 (Mirosław Brózio) oraz 96:94 (Olena Pobyvailo) na korzyść Cieślaka. Tym samym Cieślak, choć niesłusznie, jest od teraz posiadaczem tytułów mistrza Polski, WBC Baltic oraz BBU wagi lekkiej.
- Wiedziałem z narożnika, że wygrywam. Dlatego nie podkręcałem tempa, bo było wszystko OK. Pomyślałem sobie trafię go, to trafię, to będzie jeszcze lepiej - relacjonuje Snarski. Z kolei jeden z jego sekundantów Snarskiego Leszek Gorczak uważa, że warunki w tym pojedynku dyktował białostoczanin. - Po czterech rundach dostałem karteczkę od sędziego, że Darek prowadzi w tym pojedynku. I faktycznie miał znakomite końcówki rund, wyraźnie dominował nad rywalem. Gdy sędziowie ogłosili werdykt kibice na sali zaczęli gwizdać, rzucali pomidorami, owocami. A Cieślak wyraźnie poddenerwowany wykonał w stronę publicznośći gest Kozakiewicza i po chwili rzucił się na Darka z pięściami. To był jeden wielki skandal - mówi Gorczak.
Sam Snarski uważa, że jego rywal nie odegra znaczącej roli w boksie zawodowym. - Ciągną go za uszy na siłę do góry. A w mojej ocenie kariery w boksie nie zrobi, bo ma zły styl boksowania. Zostanie ubity na ringu prędziej czy później - mówi popularny Snara. - Dzisiaj miałem telefon od prezesa wydziału boksu zawodowego, że dają dwa miesiące na rewanż. Tak samo federacja WBC nie zgadza się z werdyktem, podobnie Baltic Boxing. Jeśli do rewanżu nie dojdzie, to pozbawią Cieślaka tych tytułów.
To nie pierwsza kontrowersyjna decyzja sędziów w ostatnim czasie. Niespełna dwa lata temu, gdy Snarski walczył z Maciejem Zeganem o tytuł mistrza federacji Baltic Boxing Union i dominował nad rywalem sędziowie przyznali zwycięstwo Zeganowi. Teraz znów odebrali zwycięstwo doświadczonemu białostoczaninowi.
- W moim odczuciu to skandal - mówi sekundant Snarskiego. - Nawet komentatorzy telewizyjni mówili do telewidzów na antenie - oceńcie państwo sami. Darek był w życiowej formie. Znakomicie się do tej walki przygotował. Nie chcę osądzać sędziów, ale każdy kto widział tą walkę wie, że to Darek ją wygrał - mowi Gorczak.
Dariusz Snarski już dziś zapowiada walkę rewanżową. - Innej możliwości nie widzę. Rewanż będzie w Białymstoku - mówi popularny Snara.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy