Thursday, 24 May 2012

Wspaniały mecz białostockich tenisistów!

26.11.10 20:50

Pojedynek Patryka Jendrzejewskiego z Krzysztofem
Kaczmarkiem. Pierwsza porażka lidera rankingu z
Dojlid.

Daniel Puchalski. Najpierw przegrał z Jendrzejewskim,
ale później znakomicie rozegrał partię z Arturem
Białkiem i zapewnił remis swojemu zespołowi.

Piotr Zdzienicki. Cenny punkt dla MOKS na drugim
stole.

Piotr Anchim bez punktu. To już kolejne spotkanie
w którym zawodzi "dwójka" z Dojlid.

W piątkowy wieczór odbył się mecz na szczycie pingpongowej I ligi. Spotkały się dwa białostockie kluby MOKS Słoneczny Stok i Baruch Dojlidy WSFiZ. Białostoccy tenisiści stworzyli wspaniałe widowisko.

To był znakomity mecz. Takiego widowiska tenisowego dawno w Białymstoku nie widzieliśmy. Dwie najlepsze drużyny tenisowej I ligi rozegrały spotkanie derbowe. I jak na derby przystało wynik również mogliśmy przewidzieć. Padł remis.

Bilans spotkań dwóch najlepszych białostockich zespołów był zdecydowanie na korzyść aktualnych liderów I ligi Baruch Dojlidy WSFiZ Białystok. Siedem zwycięstw i jeden remis w ośmiu pojedynkach ligowych z MOKS Słoneczny Stok stawiał w roli przynajmniej teoretycznych faworytów tenisistów z Dojlid. MOKS pokazał jednak charakter i zagrał znakomicie. W piątkowy wieczór zawodnicy obu drużyn stanęli na wysokości zadania. Stworzyli świetne widowisko oklaskiwane przez liczną publiczność.

Zaczęło się bardzo dobrze dla MOKS. W pierwszym pojedynku na pierwszym stole Patryk Jendrzejewski pokonał Daniela Puchalskiego. Mimo, iż zawodnik Dojlid wygrał pierwszego seta w drugim zdołał zdobyć tylko jeden punkt. Dwa kolejne również należały do Jendrzejewskiego i MOKS objął prowadzenie. Na drugim stole grający trener Dojlid w identycznym stosunku pokonał Piotra Zdzienickiego i było 1:1.

W kolejnych grach singlowych Krzysztof Kaczmarek bez większych problemów pokonał Artura Białka, z kolei Białorusin Dymitr Fareitorow wygrał z "dwójką" Dojlid Piotrem Anchimem i znów mieliśmy remis. Gry deblowe również nie przyniosły rozstrzygnięcia. Znów po jednym punkcie dla każdej z drużyn. Emocje zaczęły się dopiero w drugiej kolejce gier pojedynczych.

Najpierw Piotr Zdzienicki pokonał Piotra Anchima i MOKS objął prowadzenie. Chwilę później niezwykle zacięty pojedynek na pierwszym stole stoczyli liderzy obu zespołów. Tym razem lepszy okazał się Patryk Jendrzejewski, który przegrywając 8:10 w czwartym secie wykorzystał błędy Krzysztofa Kaczmarka i pokonał przeciwnika na przewagi. Była to pierwsza porażka doświadczonego tenisisty Dojlid w rozgrywkach. Nic więc dziwnego, że chwilę po zakończeniu pojedynku Kaczmarek cisnął rakietką przed siebie za co został ukarany żółtą kartką.

MOKS prowadził w tym momencie 5:3 i tylko niefrasobliwość i słaba postawa w dwóch ostatnich grach mogła pozbawić go pierwszego zwycięstwa nad rywalem zza miedzy. W tym momencie swoje pojedynki rozpoczęli Fareitorow i Napiórkowski oraz Białek i Puchalski.
- Był taki moment, że mogło byc nawet 3:7, ale najważniejsze, że zremisowaliśmy - mówił po meczu Krzysztof Kaczmarek. - Jendrzejewski zagrał dzisiaj znakomity mecz. Na szczęście mieliśmy w swoim składzie Napiórkowskiego, no i szczególne pochwały należą się Danielowi Puchalskiemu. Daniel pokazał w ostatniej partii, że jest niezwykle groźny. Gdy tylko realizuje taktykę potrafi wygrać z każdym.

Napiórkowski znakomicie rozegrał partię z Białorusinem i pokonał go po czterech setach. Decydujący o wyniku całego spotkania miał okazać się pojedynek jednego z najlepszych polskich juniorów Artura Białka i Daniela Puchalskiego.
Pierwszy set należał do zawodnika gospodarzy. Niesiony dopingiem kibiców Białek znakomicie rozegrał tę partię. Jednak już w drugim secie do głosu doszedł Puchalski, który konsekwentnie punktował przeciwnika i pokonał go do 9. W trzeciej odsłonie Puchalski zagrał jeszcze lepiej, znów wygrywając z Białkiem, tym razem do ośmiu, a ostatniego seta rozegrał po mistrzowsku.
- Praktycznie liczyła się każda gra. Gdybyśmy wygrali deble, wygralibyśmy całe spotkanie. To był bardzo wyrównany mecz. Kilka pojedynków mogło mieć zupełnie inny wynik. Przy odrobinie szczęścia mogłem wygrać z Patrykiem Jendrzejewskim, a Artur Białek z kolei mógł wygrać z Danielem Puchalskim. Myślę, że remis jest sprawiedliwym wynikiem - mówił Kaczmarek.

Wydawało się, że MOKS jest już pewny zwycięstwa. Przed ostatnimi dwiema grami prowadził 5:3, ale znakomita gra zawodników Dojlid uchroniła zespół lidera rozgrywek przed porażką. Na szczególną pochwałę w tym meczu zasługują Patryk Jendrzejewski, który przerwał zwycięską passę Krzysztofa Kaczmarka oraz Daniel Puchalski, który w decydującym pojedynku z faworyzowanym Arturem Białkiem pokazał charakter i zapewnił swojemu zespołowi remis.

- Było już praktycznie po meczu. Mieliśmy ich na 5:3. Liczylismy na punkty Dimy i zakładaliśmy, że na Puchalskim zrobimy komplet. Mnie udało się wygrać z Kaczmarkiem, który ostatnio jest w bardzo dobrej formie. Niestety nie dowieźliśmy tego prowadzenia - mówił Patryk Jendrzejewski. - W ostatnich meczach trochę zawodziłem, ale ostro przytrenowałem ostatnio i widać efekty.

- Zbliżają się mikołajki więc tradycyjnie już Dojlidy dostały od nas prezent, po raz kolejny. Ten zespół po prostu nam nie leży. Wielokrotnie tak było, że już ich mieliśmy, prowadziliśmy w poszczególnych pojedynkach, i przegrywaliśmy - mówił po meczu trener MOKS Marcin Jarkowski. - Nie było sytuacji stresowej dla Artura, bo Daniel zdecydowanie wygrał. Była jedna kontrowersyjna piłka, zamiast 7:5 zrobiło się 6:6 i widać było, że Artur przeżywał tę sytuację. Później nie wytrzymał fizycznie tego pojedynku - mówił Jarkowski.

- Nigdy nie można być spokojnym do końca, zwłaszcza przy stanie 3:5. Gra się wtedy o każdą piłkę, bo każdy błąd może kosztować nie tylko porażkę w partii, ale i całym meczu - mówił grający trener Dojlid Piotr Napiórkowski. - Ostatnie spotkania były dla nas ciężkie. Kilka spotkań po 6:4 robi swoje.

Remis dwóch liderujących w rozgrywkach bialostockich zespołów nie był niespodzianką. To wyrównane zespoły, choć walczące w tym sezonie raczej o inne cele. Dojlidy za wszelką cenę chcą wrócić do superligi, MOKS gra raczej o pewne utrzymanie, choć z pewnością walką o najwyższą klasę rozgrywkową nie pogardzi.

Po derbach w tabeli status quo. Klasyfikację otwierają Dojlidy tuż przed MOKS-em, który w sobotę walczy w meczu z Halsem Warszawa. Jeśli wygra, zrówna się punktami z liderem.

MOKS Słoneczny Stok Białystok - Baruch Dojlidy WSFiZ Białystok 5:5
Jendrzejewski - Puchalski 3:1 (9:11, 11:1, 11:8, 11:9)
Zdzienicki - Napiórkowski 1:3 (6:11, 11:5, 7:11, 5:11)
Białek - Kaczmarek 0:3 (9:11, 7:11, 3:11)
Fareitorow - Anchim 3:1 (12:10, 11:5, 8:11, 11:4)
Jendrzejewski/Białek - Kaczmarek/Puchalski 1:3 (9:11, 11:8, 11:8, 11:7)
Fareitorow/Cylwik - Napiórkowski/Anchim 0:3 (6:11, 9:11, 4:11)
Jendrzejewski - Kaczmarek 3:1 (9:11, 16:14, 11:9, 12:10)
Zdzienicki - Anchim 3:1 (7:11, 11:9, 12:10, 11:7)
Fareitorow - Napiórkowski 1:3 (7:11, 11:9, 12:10, 11:7)
Białek - Puchalski 1:3 (11:7, 9:11, 8:11, 7:11)

Paweł Surynowicz

 

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.

Partnerzy

Redakcja  |  Kontakt  |  Współpraca
© sportowepodlasie.pl 2007 - 2011