W rewanżowym spotkaniu barażowym o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej tenisa stołowego, ekipa z Dolnego Śląska przegrała co prawda 4:6 z białostockimi Dojlidami, jednak zaliczka z pierwszego spotkania, wygranego przed Odrę 7:3, wystarczyła do awansu. Białostoczanie zakończyli już sezon. W przyszłym ponownie zobaczymy ich w I lidze.
Kluczem do zwycięstwa tenisistów z Dolnego Śląska była słaba postawa lidera białostoczan Krzysztofa Kaczmarka, który w obu spotkaniach barażowych nie zdobył nawet punktu. Co prawda Kaczmarek przy stole prezentował się nieźle, ale jego gra była nieskuteczna i nie przyniosła Dojlidom zdobyczy punktowej. Najlepszy zawodnik całych rozgrywek (w 32 spotkaniach 29 zwycięstw) poległ w czwartkowy wieczór w dwóch kluczowych dla rywalizacji pojedynkach, i choć zespół Dojlid w całym spotkaniu wygrał 6:4, to taki wynik premiował awansem gości.
Kaczmarek, rewelacja ubiegłorocznego turnieju Polish open w dwóch spotkaniach przegrał czterokrotnie, co nie zdarzyło mu się w całym sezonie. Nie miał jednak do siebie pretensji. - Przegrałem po walce i nie mogę powiedzieć, że nie dałem z siebie wszystkiego. Niestety zabrakło przysłowiowej kropki nad i - mówił po spotkaniu.
Lider białostoczan w pierwszym meczu przegrał z Piotrem Chodorskim i Chińczykim Zheng Mengiem (2:3 i 1:3). Podobnie było w rewanżu. I choć losy przegranych partii Kaczmarka ważyły się w czwartym bądź piątym secie - często na przewagach - i były niezwykle emocjonujące, nie dały Dojlidom upragnionych punktów.
Goście cały dwumeczowy pojedynek z Dojlidami podporządkowali taktyce neutralizacji Kaczmarka. Ich plan był doskonały i się powiódł. Wiedzieli bowiem, że nawet jeden zdobyty punkt przez doświadoczonego zawodnika gospodarzy może pozbawić ich awansu. - Ciężko jest grać przeciwko zawodnikom, którzy znają mnie na wylot. Łatwiej jest mi grać z nieznanymi mi wcześniej tenisistami, jak choćby na ubiegłorocznym Pro Tourze. Mam ciężki i zaskakujący serwis, ale w tym meczu na nic się zdał.
Białostocki tenisista na co dzień mieszka bowiem ...w Głosce, gdzie odbywa również większość swoich treningów. Nic więc dziwnego, że goście doskonale znają jego styl gry i łatwiej im było rozpracować lidera Dojlid.
Białostoczanie w pewnym momencie byli bliscy awansu. Kluczową dla spotkania grą był pojedynek Piotra Anchima z Jakubem Dorocińskim. Młody białostoczanin jednak przegrał dość gładko 1:3. Gdyby pokusił się o zwycięstwo mecz zakończyłby się wynikiem 7:3, a wtedy awansowałyby Dojlidy mające lepszy stosunek setów.
Klasą samą w sobie był w dwumeczowym barażu grający trener białostoczan Piotr Napiórkowski. Zdobył komplet punktów, wygrywając dwa pojedynki singlowe i dorzucając jeszcze zwycięstwo w deblu. Podobnie jak w pierwszym spotkaniu był najlepszym zawodnikiem. - W takich meczach kluczowa jest umiejętność zdobywania trudnych i ważnych punktów - skwitował krótko po spotkaniu. - Po prostu trzeba zdobywać punkty.
Metamorfozę przeżył Daniel Puchalski. O ile w pierwszym meczu poległ w dwóch pojedynkach z dolnośląskimki "jedynkami", o tyle teraz skutecznie zrewanżował się przeciwnikom. Wygrał zarówno z faworyzowanym Piotrem Chodorskim (były medalista mistrzostw Europy w kategoriach młodzieżowych), jak i z Chińczykiem Zhengiem. Niestety było to za mało.
Czwarty z białostoczan Piotr Anchim miał szansę na zwycięstwo w pierwszej partii. Niestety prowadząc 10:8 przy stanie 2:2 przegrał z doświadczonym Błażejem Suchem, a później z Dorocińskim, którego w pierwszym spotkaniu pokonał 3:2. Gdy zakończył pojedynek z rywalem przegrywając 1:3 na widowni zrobiło się momentalnie cicho. Kibice wiedzieli już, że nie zobaczą białostockich tenisistów w przyszłym sezonie w superlidze i na najwyższą klasę rozgrywkową będą musieli jeszcze poczekać. Jak długo? Co najmniej rok.
Oprócz Odry Roeben Głoska, awans do najwyższej klasy rozgrywkowej wywalczyła Alfa Bank Spółdzielczy Radzyń Podlaski. Drużyna z lubelszczyzny, w której występuje białostoczanin i były kapitan Dojlid Marcin Czerniawski w barażach dwukrotnie okazała się lepsza od drużyny z Białegostoku - MOKS-u Słoneczny Stok.
Baruch Dojlidy WSFiZ Białystok - LKS Odra Roeben Głoska 6:4
Krzysztof Kaczmarek - Meng Zhen 2:3 (7:11, 11:8, 1:11, 12:10, 8:11)
Daniel Puchalski - Piotr Chodorski 3:2 (6:11, 2:11, 11:7, 11:9, 11:6)
Krzysztof Kaczmarek - Piotr Chodorski 1:3 (10:12, 12:10, 10:12, 13:15)
Daniel Puchalski - Meng Zhen 3:2 (11:7, 8:11, 6:11, 11:6, 11:8)
Piotr Napiórkowski - Jakub Dorociński 3:2 (10:12, 11:7, 7:11, 11:6, 11:6)
Piotr Anchim - Błażej Such 2:3 (10:12, 8:11, 13:11, 11:6, 12:14)
Piotr Napiórkowski - Błażej Such 3:1 (11:8, 3:11, 11:8, 12:10)
Piotr Anchim - Jakub Dorociński 1:3 (7:11, 8:11, 12:10, 3:11)
Kaczmarek/Puchalski - Zhen/Chodorski 3:1 (11:5, 10:12, 11:9, 11:6)
Anchim/Napiórkowski - Dorociński/Such 3:0 (11:7, 11:4, 11:4)
Pierwszy mecz: 7:3 dla Odry. Stan rywalizacji 1:1 (11:9 dla Odry)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy