Łomżanki niedobrze zaczęły to spotkanie - Pierwsze trzy gry przegraliśmy. Potem Ren Bingran wygrała swój pojedynek i było 1:3. Kolejne cztery pojedynki jednak wygraliśmy i prowadziliśmy 5:3 - relacjonuje trener AZS-u, Wacław Tarnacki. Jednak końcówka meczu należała do gospodyń - Ostatni pojedynek grała Edyta Szabłowska. Przegrała go 2:3. W decydującym secie wszystko szło równo, ale ostatecznie lepsza okazała się warszawianka. Widać było, że odpowiedzialność za wynik trochę ją przerosła - mówi Tarnacki.
Opiekun Wałkuskich straty jednego punktu dopatruje się w czymś innym niż końcówka spotkania - W Warszawie słabiej zagrała Monika Narolewska, która przegrała z nr 4 drużyny Spójni, a wg mnie nie powinna z nią przegrać. No i słabszy mecz przytrafił się Dominice Dąbrowskiej. W sumie te dwie gry zadecydowały, że zdobyliśmy tylko jeden punkt - stwierdza, jednak zaraz dodaje - Tu każdy mecz będzie trudny. Nawet faworyzowany Inowrocław gubi punkty, więc o wynikach będą decydowały niuanse. Będzie się działo w tej lidze i wszystko jest możliwe - kończy.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy